7 krajów i 11 etapów – tak wyglądała trasa podróży Arkadego Fiedlera. W drodze do Paryża odwiedził Berlin, Hanower, Amsterdam, Kolonię i Brukselę, a wracając –Zurych, alpejskie przełęcze Grimsel, Furka i Świętego Gotarda, a następnie Neuschwanstein i Poczdam.
W Kolonii podróżnik zatrzymał się, by zwiedzić motoryzacyjną wystawę Toyota Collection, na której mógł obejrzeć elektryczny napęd na ogniwa paliwowe Toyoty Mirai 1. generacji. W Paryżu spotkał wodorowe taksówki marki Hype, która tworzy w stolicy Francji flotę 600 Mirai służących na co dzień mieszkańcom. W Szwajcarii wjechał sedanem zasilanym energią produkowaną w reakcji wodoru z tlenem na przełęcz Furka na wysokość 2436 m n.p.m.
Trasa liczyła łącznie 4905 km. Toyota Mirai pokonała ją, zużywając 50 kg wodoru, którego łączny koszt wyniósł 2100 zł. W tym czasie samochód nie tylko nie wyemitował żadnych spalin, ale oczyścił 2312 m3 powietrza.
„Auto do produkcji energii elektrycznej w ogniwach paliwowych, w których łączy się tlen z wodorem, potrzebuje krystalicznie czystego powietrza, dlatego filtruje je podczas jazdy. W sumie na całej trasie Mirai oczyścił 2312 m3 powietrza. To połowa zapotrzebowania jednego człowieka w ciągu roku” – zwrócił uwagę podróżnik.
Pierwszy etap podróży, a zarazem najtrudniejszy, rozpoczął się w Warszawie, a zakończył się w Berlinie. Fiedler musiał pokonać Toyotą Mirai odcinek o długości 593 km. Jest to zasięg zbliżony do jej katalogowego, przy czym zbiorniki nie były napełnione do końca.

Średnie zużycie wodoru na trasie Warszawa–Berlin wyniosło tylko 0,73 kg/100 km, czyli poniżej średnich wyników katalogowych wg WLTP. Mirai zużył na tym odcinku 4,34 kg wodoru, a przy cenie 9,5 euro za 1 kg koszt przejazdu z Warszawy do Berlina wyniósł 41,3 euro.
Podczas kolejnych etapów podróży Arkady Fiedler mógł w pełni skorzystać z możliwości, jakie dawały autostrady.
„Stacji wodorowych było mnóstwo, na tyle blisko od siebie, że na całej trasie od Belina tylko raz byłem blisko włączenia się rezerwy. Tankowanie trwa kilka minut i można jechać dalej. Na niemieckich autostradach jeździ się szybciej, czasem powyżej 160 km/h, dlatego przyspieszyłem, nie martwiąc się o zasięg” – podkreślił Arkady Fiedler.
„W sumie wraz z napełnieniem zbiorników w Warszawie auto było tankowane 15 razy, a średnie zużycie na całej trasie od Berlina, głównie na autostradach, a częściowo także w górach, wyniosło 1,07 kg/100 km. Na wodór wydałem 2171 zł” – dodał podróżnik.
Druga generacja Toyoty Mirai zadebiutowała na europejskim rynku w 2021 roku. Jest to największa limuzyna Toyoty, która łączy rewolucyjny bezemisyjny napęd z przestronnością, komfortem i wyposażeniem klasy premium. Auto zostało zbudowane na bazie platformy GA-L, największej platformie z serii TNGA. Dzięki temu samochód zyskał tylny napęd, nisko położony środek ciężkości, świetne właściwości jezdne i większą odporność na zderzenia.
„Mirai wygląda fantastycznie, przyciągał wzrok gdziekolwiek się pojawiał (nawet wśród motocyklistów). Jedzie się nim świetnie, dynamicznie i płynnie. Na autostradach Europy Toyotą Mirai podróżuje się normalnie, tak jak autem spalinowym, ale cenną korzyścią jest ogromny komfort jazdy samochodem elektrycznym, który porusza się cicho, płynnie i bez wibracji. Taki pojazd jest wręcz niezastąpiony w dalekiej podróży” – zaznaczył Fiedler.
Toyota Mirai to pojazd napędzany silnikiem elektrycznym o mocy 182 KM i momencie obrotowym 300 Nm. Jednostka ta jest zasilana ogniwami paliwowymi, które produkują prąd na bieżąco w reakcji wodoru z tlenem. Samochód zużywa średnio 0,84 kg/100 km wodoru, a jego przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 9 s.
Wodorowa Toyota nie emituje podczas jazdy żadnych spalin, a jedynym produktem ubocznym pracy ogniw paliwowych jest para wodna. Większa wydajność ogniw paliwowych, zwiększona pojemność zbiorników wodoru i lepsza aerodynamika pozwoliły zwiększyć zasięg auta o 30% – do 650 km w normalnych warunkach jazdy (wg WLTP).
Film relacjonujący podróż Toyoty Mirai i Arkadego Fiedlera po Europie zostanie niedługo opublikowany na kanale Arkady Fiedler – PoDrodze, gdzie obecnie można obejrzeć jego teaser.
Arkady Paweł Fiedler to podróżnik, producent filmów podróżniczych i autor książek. Zorganizował wyprawy klasycznymi samochodami przez Afrykę i Azję, a także jako pierwszy człowiek w historii przejechał w 2018 roku kontynent afrykański z południa na północ samochodem elektrycznym bez żadnego wsparcia, korzystając wyłącznie z zastanej infrastruktury elektrycznej. Projekt ten został nominowany do nagrody TRAVELERY National Geographic.
Na początku 2020 roku Arkady Fiedler pokonał prawie 9500 km hybrydową Toyotą RAV4 podczas wyprawy na Nordkapp, w której musiał się zmierzyć z surową zimą za kołem podbiegunowym i całkowitymi ciemnościami nocy polarnej.
Autor książki „Maluchem przez Afrykę” jest wnukiem wybitnego pisarza i podróżnika Arkadego Adama Fiedlera, znanego z takich publikacji jak „Dywizjon 303”, „Orinoko” i „Kanada pachnąca żywicą”.